od 2019-01-16
ilość postów: 12
Do AniaBend Wg moich informacji chemię czy inne leczenie podaje się najczęściej do dwóch miesięcy po operacji, ale pacjent musi być w dobrym stanie zdrowia. Ja dostałam 7 tygodni po operacji ale nie miałam żadnych dużych dolegliwości. Jeżeli Twój tata schudł 10 kg w krótkim czasie to to jest nieprawidłowe i najpierw lekarze muszą to wyleczyć bo nie można w takim stanie podać chemii bo ona jeszcze bardziej osłabi organizm i pacjent może nie wytrzymać leczenia. Jeżeli teraz sytuacja wraca do normy i bakteria zostanie zniszczona to podadzą chemię. Tydzień czy dwa różnicy to nic wielkiego- ważne by chemia zadziałała i tata wyzdrowiał. Myślę, że brak przerzutów odległych to dobra wiadomość, przerzuty w okolicznych węzłach są wycięte. chemia dobije resztę komórek w organizmie i będzie dobrze. Spokojnie dbaj o tatę i go odżywiaj.
Do z82 Spokojnie poczekajcie na operację - ona wyjaśni co dalej. Jeżeli nie ma przerzutów odległych - trzeba wierzyć tomografii że nie ma - i nie będzie przerzutów do węzłów przy złośliwości G1 może nie być w ogóle leczenia onkologicznego. Wybierzcie jeden ośrodek i ewentualnie 1 konsultację w innym - szkoda czasu i pieniędzy na jeżdżenie po całej Polsce. Lekarz ma rację, wczesne uchwycenie problemu daje dużą pewność powodzenia. Pozdrawiam i życzę dużo spokoju.
Witam serdecznie.
Postanowiłam dziś dołączyć do społeczności forum. Czytam forum od 2012 roku - właśnie wtedy trafiłam do szpitala po kilku latach leczenia IBS ( zespół jelita drażliwego) z niedrożnością jelita. Natychmiastowa operacja i wyłonienie stomii uratowało mi życie. Duży guz na zagięciu esiczo- odbytniczym okazał się nowotworem o złośliwości G2, miałam też przerzut do jednego węzła wśród 14 wyciętych. Konieczne okazało się leczenie onkologiczne. Przeszłam 6 cykli 5 dniowych chemioterapii i z początkiem trzeciego cyklu rozpoczęłam 6 - tygodniową radioterapię. Leczenie zakończyłam w marcu 2013 roku. Od tego czasu mam kontrole i wszystkie wyniki są dobre. Stomię miałam mieć czasową ale naświetlania za bardzo zniszczyły końcówkę jelita i nie zdecydowałam się na jej likwidację. Stomia to spory problem w codziennym funkcjonowaniu ale da się z tym żyć. Nie pracuję zawodowo, jestem na rencie ale żyję i funkcjonuję normalnie. Nie można się załamywać i myśleć źle, bo wiele ludzi żyje z diagnozą nowotwór i stomia wiele lat. Grażka z Radomia ja też wczoraj byłam na kontroli i mam jakieś dziwne przeczucie, że to mógł być ten sam onkolog i się spotkałyśmy. Czy byłaś wczoraj w Kielcach w poradni stomijnej?