nowotwór dwunastnicy

13 lat temu
Witam, Mam niespełna 37 lat. W lutym zdiagnozowano u mnie nowotwór brodawki większej dwunastnicy (brodawki Vatera). 12.04.11 poddałam się operacji w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu. Usunięto mi część żołądka, dwunastnicę i głowę trzustki. Jestem dobrej myśli i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Najgorsze mam już za sobą. Jeśli jest tu na forum ktoś, kto miał podobną dolegliwość to bardzo proszę o kontakt (camill1@op.pl).
45 odpowiedzi:
  • 12 lat temu
    To wspaniala wiadomość! A co w takim razie tworzyło ten guz?
  • 12 lat temu
    hej! mój mąż jest już po operacji :) nie wycieli mu guza, ponieważ badania śród operacyjne nie wykazało komórek rakowych, profesor Kielan wykonał mu zespolenie żołądka z dwunastnicą, żeby żółć swobodnie odpływała. Dzisiaj otrzymaliśmy wynik histo- nie ma raka :) , w piątek mąż wychodzi do domu. Jednak żeby normalnie funkcjonować cały czas dieta i leki no i konsultacje z profesorem. Dziękujemy za wsparcie i zyczymy duuuuuużo , duuuuużo zdrówka i wiary że będzie dobrze :) pozdrawiam
  • 12 lat temu
    Przepraszam bardzo, w głowie mi się już miesza ...piszę jeszcze z jedną dziewczyną :) Wy macie to już za sobą tzn. operację:) Najchętniej przespałabym cały ten czas operacji i tuż po operacji i obudziła się jak już mąż dojdzie do siebie:( Podaję mu dodatkowo Vilcacorę chociaż lekarze uważają to za " szamańskie metody" , wczoraj prywatnie zrobiliśmy usg tak dla siebie no i guz jest mniejszy o 5 mm :) . Martwię się niesamowicie dodatkowo 25.11 muszę już wracać do pracy..... a w domu mały synek i mąż po operacji:( rodzinę mamy daleko, tak naprawdę jesteśmy tu sami:( Ale wierzę że i nam się uda tak jak i Wam :) Jeszcze raz przepraszam za pomyłkę i dbaj o siebie:) Pozdrawiam
  • 12 lat temu
    Hej, hej!!!
    Rozumiem, że masz teraz wiele spraw na głowie, ale spokojnie. Wiem, że się denerwujesz, bo to normalne, ale nie daj się zwariować. Trzustka może bololewać i nie musi to oznaczać pogorszenia się sytuacji, a już na pewno nie jest to proporcjonalne do wielkości guza. Mnie pobolewała 8 miesięcy przed operacją, jak myślałam, że to tylko woreczek żółciowy (choć chirurg onkolog stwierdził, że już wtedy były pierwsze sygnały obecności nowotworu). Szkoda tylko, że nie trafiłam wtedy do jego szpitala :-(
    Operacja już niedługo. Ważne by udało się gada usunąć w całości i by nie było komórek nowotworowych w granicach cięcia oraz przerzutów odległych. Trzymajcie się i głowa do góry!!!
    P.S. Ja niestety nie mam dziecka :-( Musiałaś mnie pomylić i nawet wiem z kim :-) Jej też się udało!!!
  • 12 lat temu
    Przepraszam że nie odzywałam się ,ale codziennie mam pełen dom ludzi i nie mam czasu nawet włączyć komputera :) Cały czas myślę o tej operacji i bardzo, bardzo się boję, co noc ryczę do poduszki tak aby mąż nie widział i nie słyszał:( Tej nocy męża pierwszy raz bolała trzustka:( boję się,że to może oznaczać iż ten guz się rozrasta, albo że doszło do przerzutów:( Bardzo dużo przeszłaś , podziwiam Cię bardzo, zresztą Twoja rodzina także, no i przecież Ty też masz małe dzieciątko....pewnie myśl o nim dodaje Ci sił i są tego efekty:) Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka:)
  • 12 lat temu
    Hej, hej!!! Cieszę, że mogłam choć w ten sposób pomóc. Moja operacja trwała ok. 6 godzin. 6 dni po zabiegu byłam na OIOMie. Ma się dużą bliznę w kształcie znaku mercedesa. W dwóch miejscach na brzuchu miałam podłączone dreny, do tego cewnik i sondę przez nos do żołądka, czyli łącznie ma się 4 woreczki :-), z którymi trzeba spacerować po korytarzu. Wszystko to jest zakładane jeszcze na bliku operacyjnym jak pacjent śpi, więc niczego nie czuje. Bólu nie czułam żadnego, ponieważ obstawiono mnie silnymi środkami przeciwbólowymi, m.in. morfiną, po której miałam urojenia :-( Kilka razy w ciągu dnia sprawdzają poziom cukru (co przy ingerencji w trzustkę jest ogromnie ważne).Na drugi dzień po operacji trzeba samodzielnie doczłapać do łazienki, zeby na siedząco się umyć. I powiem Wam, że mimo iż człowiek czuje się strasznie słaby, to o dziwo jest w stanie wykrzesać z siebie tyle sił, by do tej łazienki dojść. Przez te wszystkie dni na OIOMie nie dostaje się ani jedzenia, ani picia, nawet kleików. Podczas pobytu na OIOMie często spadała mi hemoglobina i dlatego miałam dwa razy podawaną krew. Często też gorączkowałam, nawet już po powrocie do domu niejednokrotnie budziłam się w mokrej pościeli. Generalnie, tak jak już pisałam, żadne bóle mi nie dokuczały, tylko byłam bardzo, bardzo osłabiona i nie mogłam za dużo jeść, bo nie miałam apetytu (kubek zupy to był wielki sukces). Spacery, nawet krótkie, bardzo szybko mnie męczyły. Jeśli chodzi o dietę, to nie jem niczego smażonego, niczego tłustego, czekolady, nie piję napojów gazowanych, alkoholu, nie przyprawiam potraw pieprzem, octem spirytusowym. Zastępuję to cytryną lub octem winnym. Mięsa przygotowuję albo na parze, albo w piekarniku zawinięte w folię aluminiową, albo duszę na niewielkiej ilości oliwy z oliwek. O Vilcacorze słyszałam. Wspomaga się nią jedna znajoma, która ma nieoperacyjnego guza trzustki (z dobrym efektem). Ja piję sok z owocu noni, zioła tybetańskie, tabletki sylicynar i nutri-drinki. Jendak zaraz po operacji polecam tylko nutri-drinki, a całą resztę można wprowadzić pózniej, jak mąż już dojdzie do sił.
  • 12 lat temu
    Dziękuję za słowa otuchy i za wsparcie. Mam jeszcze kilka pytań: czy po operacji bolało Cię bardzo?, jaki był ogólny Twój stan po tak rozległym zabiegu?jak wygląda Twoja dieta? Czy słyszałaś coś o leku Vilcacora? Czy oprócz zaleconych medykamentów stosowałaś jeszcze jakieś suplementy? Będę wdzięczna za odpowiedź :)Pozdrawiam:)
  • 12 lat temu
    Na pewno tak będzie:-) Ja też zwycięzyłam i walczę dalej, mimo iż zdaniem niektórych nie miałam szans.
    Wiara to już połowa sukcesu :-)
  • 12 lat temu
    Jesteśmy już po konsultacji z profesorem Kielanem, bardzo miły człowiek a jednocześnie szczery...powiedział " musimy operować innego wyjścia nie ma, operacja długa i skomplikowana, chyba,że guz okaże się nieoperacyjny, ale na podstawie przedstawionych wyników wnioskuję, że będzie dobrze i wy państwo też macie w to wierzyć". Kazał nam się zgłosić na swój oddział 29.10. a już 31.10 operacja....Wierzę,że będzie dobrze i mój mąż pokona "skorupiaka".
  • 12 lat temu
    Trzymam kciuki za szybką diagnozę i służę pomocą. Dajcie znać co i jak.


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat