Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że od 2027 roku szczepienia przeciw HPV dziewcząt i chłopców w wieku 9-15 lat będą obowiązkowe. Trwają prace legislacyjne i trwa burza w sieci wywołana przez antyszczepionkowców, ale nie tylko. Pojawiają się nawet zarzuty, że takie szczepienia promują... rozwiązłość młodzieży. My jednak słuchamy specjalistów. 

Według prof. Marzeny Dębskiej plan wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw HPV od 2027 roku to ważny krok w ochronie zdrowia publicznego, choć pokazuje też, jak niska jest skuteczność dobrowolnych programów szczepień w Polsce. Już po wprowadzeniu pierwszych szczepionek lekarze widzieli w nich realną szansę na ograniczenie nowotworów związanych z HPV, ale jednocześnie pojawiły się narracje podważające sens szczepień i straszące ich skutkami. Tymczasem wirus HPV jest bardzo powszechny i odpowiada za rozwój wielu nowotworów, w tym raka szyjki macicy, a jego eliminacja poprzez szczepienia jest możliwa.

Profesor przypomina, że przez lata niektórzy rodzice sami starali się zdobyć szczepionki dla dzieci, gdy dostęp był ograniczony i kosztowny, apelując o refundację i systemowe rozwiązania. Dziś Polska dysponuje nowoczesnym programem profilaktyki – bezpłatnymi szczepieniami dla dziewcząt i chłopców oraz diagnostyką HPV u kobiet – jednak zainteresowanie szczepieniami pozostaje niskie. Z programu korzysta niewielki odsetek uprawnionych, znacznie mniej niż w krajach takich jak Dania czy Australia, gdzie wyszczepialność przekracza 80%.

Zdaniem prof. Dębskiej to właśnie niska skala dobrowolnych szczepień i traktowanie ich jako „mniej ważnych” doprowadziły do decyzji o wprowadzeniu obowiązku, który ma zwiększyć ochronę przed nowotworami HPV-zależnymi. Kluczowe będzie jednak nie tylko prawo, lecz także edukacja i rzetelna komunikacja z rodzicami, bo tylko połączenie obowiązku z budowaniem świadomości może realnie zmniejszyć liczbę zachorowań i zgonów w przyszłości.

Cały tekst prof. Marzeny Dębskiej dostępny jest na jej profilu na FB. https://www.facebook.com/photo...