Rak jajnika
Zachorowałam w lipcu tamtego roku.Był to szok,do konca nie wierzyłam,ze mnie to spotkało.Zaczęło sie nagle.Całe zycie zdrowa jak ryba.Póżno,jak zwykle przy I ttym raku pózno.I tutaj zaczyna się moje forum.....Dlaczego tyle krzyczy się o raku piersi,o raku szyjki macicy,a o raku jajnika nic.Mamy profilaktyczne badania cytologiczne,mamografię,a o badaniu CA 125 nikt nam nawet nic nie mówi.Przecież o raku jajnika mówi się(dzisiaj to wiem)"cichy zabójca".Dlaczego ma tak znikomą wyleczalnośc.......Jego wykrywalnośc jest w 3,4 stadium,wiadomo co to znaczy.....Nikt nam kobietom nie mówia by profilaktycznie badac sobie krew,bo to jest jedyna szansa aby uchwycic go szybciej.I wbrew pozorom choroba ta nie dotyczy kobiet tylko po40-tce.Umierały przy mnie dziewczyny,które miału niespełna 20-cia lat.Czy na prawdę w naszym kochanym kraju nie możemy zrobic nic,aby uświadomic przynajmniej kobietom co może im grozic?Ja przeszłam cięzką operacje,dzisiaj jestem zdrowa i wierzę,że tak zostanie.Wiem,że to moja siła mnie pcha do przodu.Tej siły życzę każdemu
-
Dorocia, a niech patrzą:) Myślę, że to może być ta blizna. Mojej mamie, zresztą o tym pisałam jakiś czas temu, rezonans pokazał "przerzut", pet potem stwierdził, że zmiana rozrostowa.Operację zrobili, wycięli to co się na pecie świeciło i było na rezonansie, a to była była właśnie blizna po poprzedniej operacji... Ja mam CA 125 cały czas podwyższone, zawsze między 38 a 46 i tak od grudnia,raz rośnie o kilka oczek, raz spada. Zmian w rezonansie żadnych, w usg tak samo. Może niektóre kobiety tak mają i już:)
-
Właśnie odebrałam.
CA125 jak poprzednio 55,44; HE4 nawet niższe 54,5 (było 63, norma do 76), CEA 1,69 przy normie do 5.
CO chyba nie widzi potrzeby dalszej diagnostyki, internistka dała mi skierowanie na kolonoskopie w związku z tym opisem w rezonansie. Mogę jeszcze usunąć ten guzek z blizny i zobaczyć czy to wpłynie na marker. Nie mam więcej pomysłów. Jak Wam coś przychodzi do głowy to napiszcie proszę. Czuję że lekarze zaczynają na mnie patrzeć jak na histeryczkę i hipohondryczkę.
-
Przepraszam za literówki , ja zawsze pisze z tel a tu małe literki :D
-
Dorocia wiec odbierz te markery w poniedziałek ! Cały weekend przed toba spędzić go z rodzina z dziećmi a w poniedziałek z nowymi siłami odbierzesz! Ja zawsze najcięższe badania robie w piątki po to zeby nie miec wyniku na drugi dzien tylko po weekendzie. Zawsze sobie mysle co ma sie dziać to po weekendzie , weekend należy do mnie!!!! A dwa dni nie maja żadnego znaczenia
-
Princrssa, ja też mam problem z karcinofobią. Zmarnowałam cały sierpień na zamartwianie się markerem i dopiero teraz jak zaczął się rok szkolny i muszę skupić się na dzieciakach (6 klasa więc tylko egzamin na okrągło maglowany) to poczułam się lepiej fizycznie. Nawet objawy tężyczki, którą naprawdę mam, ustąpiły.
Ale jutro muszę w końcu odebrać te markery i jest mi niedobrze na samą myśl. Zastanawiam się czy jeśli byłyby złe to lekarka by zadzwoniła, że mam przyjść na wizytę (nie było o tym mowy jak byłam w CO ? Normalnie bałam się przez ostatnie dwa dni odbierać komórkę, bo tak sobie wymyśliłam.
-
Hej dziewczyny.I ja przemieliłam potęgę podświadomości jeszcze przed operacją :)Zresztą jej potęgę dowiodłam namacalnie jak zaczęłam mieć problemy ze wzrokiem i zawrotami .Byłam dziaiaj na chwilę w Wadowicach.Pomodliłam się za nas wszystkie.Moja córcia przechodzi ostatnio jakąś fascynację religią. Dzisiaj mi mówi :mamusiu a mójdziemy na wsze?Córuś -na mszę.No i jak tu nie kochać takiego brzdąca :PDobrej nocy kochane :)
-
Witajcie.
Już jestem po mammografii i wizycie w por. sutka.Dobre wieści - cycuszek lewy czysty, dół pachowy po usuniętej piersi i blizna bez patologii.Cieszę się,że chociaż jeden rak siedzi cicho lub zwiał.
Rozmawiałam z lekarzem o drugim intruzie, o wysokim markerze i ew. badaniu PET.
Zaznaczyłąm, że w ciągu 10 miesięcy miałam 5 TK i nadal nie wiadomo gdzie ta bestia się czai.Jedynym sygnałem są powiększające się węzły.
Oznajmił, że do peta się narazie nie kwalifikuję.Muszą być stwierdzone zmiany i ew. planowany zabieg operacyjny i dopiero wtedy zrobią to badanie aby zobaczyć czy jakieś zmiany nie zostały pominięte.
Na temat markera CA125, który wynosi obecnie 405 powiedział - cytuję: kobietki mają bardzo wysoki 4000 -10000 i chemia go zbija.
princess nareszcie zrozumiałaś.Mam w domu ksiązkę o której piszesz i wielokrotnie po nią sięgam.Pomaga.Najważniejsze to pozytywne nastawienie.
Objawy które podajesz to karcinofobia.
Lawendowa mobilizuj męża do konsultacji i leczenia.Obecnie mój wujek zmaga się z takim problemem.Prognozy bardzo dobre.Nowe leki, metody dają 100% skuteczność.
Wujek ma 86 lat i ostro walczy.Pamiętaj też o sobie. Zamartwianie się nic nie pomoże.
Czarownica trzymam kciuki abyś trafiła na orzecznika z rozumem i nie musiała się odwoływać.
Pozdrawiam .
-
Wszystkie objawy typu przezuty do watroby i płuc przeszły mi jak wzielam sie za robotę i posprzatalam " chalupe " w koncu bo tydzien umierałam na rozne rzeczy nie było czasu . Pozdrawiam raz jeszcze i trzymam za nas kciuki
-
Witajcie kobietki .... Jutro udaje sie na badania , ale mam pewne spostrzeżenia którymi postanowiłam sie z wami podzielić . Na wlasniej skórze widze co to znaczy umysł człowieka ! Od 3 dni umieram na tozne rzeczy , np nagle boli mnie pluco tak potwornie , lopatka ze zaczynam sie niemalże dusić myśląc przezuty w płucach lub zator ... Usnelam rano zero bólu dopuki dopóty nie zaczynam myślec ze przeciez mam te przezuty do płuc... Dzis np boli mnie watroba i mysle ze mam przezuty na bank do watroby , a jak pomyśle ze puchną mi nogi natychmiast zaczynaja pulsowac , opuchlizny ani widu .... Przed każdym usg zawsze boli mnie tak watroba z wymiatzmi włącznie , oczywiście po wyjściu z gabinetu jak młody Bóg!!!!! I tak sobie mysle ze NAsza psychika moze wszystko!!!!!! Jezeli moze powodować takie objawy , to moze rownież nas wyleczyć !!!! Ciezko to zrobic łatwiej napisać , ale jest taka książka " potęga podświadomości " i zaczynam wierzyć w to co jest tam napisane . Polecam wam ta książkę , wizualizujcie sobie ze jestescie zdrowe!!!! Przed snem usmiechajcie sie i powtarzające ze jestescie zdrowe . Pozdrawiam
-
Lawendowa,
Od siebie mogę dodać, że mój ojciec miał raka prostaty z którym poradził sobie śpiewająco. Wykryty wcześnie, bo on z tych badających, miał brachyterapię i to tyle. Leczenie zakończył ponad 10 lat temu, przeszedł je bezproblemowo i ma się świetnie do dziś. Niedawno skończył 83 lata. Jedyne co to ostatnio to wyszła mu nadreaktywność pęcherza po tym naświetlaniu. Ale to pikuś :D
Także moje onkologiczne skojarzenia z prostotą są nadwyraz pozytywne jeśli tylko wcześnie wykryte i leczone. Pozdrów męża i pogoń go do lekarza.