Ostatnie odpowiedzi na forum
Dziewczyny, jesteście kochane. Dziękuję za tak szybkie informacje. Wszystko załatwione. Małgosia moja jedzie do Bydgoszczy 18.11:) I wróciła jej chęć do życia i przede wszystkim do walki, a to przecież najważniejsze. Prosiła, żeby Wam bardzo podziękować i rozpłakała się ze wzruszenia. Lilith, jesteś nieoceniona, nie dość, że numer telefonu, gabinetu, przebieg i wszystko inne, to jeszcze podałaś ten nocleg. I przede wszystkim maila... Na pewno będzie jeszcze wiele pytań, więc z pewnością skieruję je do Ciebie. Jak to dobrze się się tak bardzo wspieracie i pomagacie... Jestem pod wrażeniem <3
Teraz zostaje nam modlić się o zakwalifikowanie się do operacji. Ta myśl jest dla niej chyba ostatnią deską, której jeszcze się trzyma. A powiedzcie proszę jak długo sie przebywa w szpitalu po takiej wielogodzinnej operacji?
Dzięki Wam dziewczyny naprawdę. Będę zapewne tu wracała, pytała, opisywała postępy w leczeniu. Jestem pod wrażeniem wsparcia, jakie sobie nawzajem dajecie... Wszystkim Wam życzę siły w walce z chorobą i samych zwycięskich bitew. Pozdrawiam Was cieplutko <3
Drogie dziewczyny!
Piszę tutaj do Was, bo potrzebuję rady. Przejrzałam Wasze wpisy i widzę, jak dzielnie walczycie z chorobą. Tak naprawdę piszę w sprawie mojej bardzo bliskiej przyjaciółki, Gosi, która z rakiem jajnika z przerzutami zmaga się od lutego 2015 roku. Wybrała już 6 serii chemii. Nie znam dokładnych szczegółów niestety. Widziałam, że wspominałyście o Centrum Onkologicznym w Bydgoszczy i profesorze Łukaszu Wicherku. Nasi lekarze stwierdzili, że doktor Wicherek jest jedyną szansą dla Gosi. Problem w tym, że zupełnie nie wiemy, jak się dostać do niego na konsultację. Czy przez szpital, czy może jakimiś innymi drogami? Czy mogłybyście mi przybliżyć jak to wygląda i jak to w ogóle zrobić? Ja jestem przerażona, moja Małgorzata jeszcze bardziej. Traci siłę i wolę walki... Mieszkamy ponad 500 km od Bydgoszczy (Sandomierz) więc pojechanie tam "na ślepo" jest nierealne, zwłaszcza przy ograniczonych finansach i jej koszmarnym samopoczuciu... Bardzo Was proszę doradźcie coś, bo już nie wiemy co robić. Tyle walki, tyle bólu już przeszła. Nie może się teraz poddać, zwłaszcza, że od chwili, kiedy lekarze dawali jej 2-3 tygodnie życia minęło już tyle miesięcy. Doradźcie proszę, jaką drogą można skontaktować się z tym lekarzem. Pozdrawiam Was cieplutko pełna wiary, nadziei i podziwu dla tak trudnej walki...