Jeszcze do niedawna leczenie nowotworów kojarzyło się głównie z chemioterapią, radioterapią i zabiegami chirurgicznymi. Dziś jednak medycyna coraz śmielej sięga po zupełnie inne rozwiązania – wykorzystanie mikroorganizmów, czyli bakterii i wirusów. Choć brzmi to trochę zaskakująco, właśnie te drobnoustroje mogą w przyszłości stać się skuteczną bronią w walce z rakiem.
Bakterie, które atakują guzy
Jednym z najciekawszych kierunków badań są terapie bakteryjne. Niektóre bakterie mają naturalną zdolność do wnikania do wnętrza guza i namnażania się w jego środku. Naukowcy potrafią to wykorzystać – odpowiednio zmodyfikowane mikroby mogą niszczyć naczynia krwionośne guza, odcinając mu dopływ składników odżywczych, albo uwalniać toksyny, które bezpośrednio uszkadzają komórki rakowe.
Najważniejsze odkrycie z ostatnich miesięcy pokazuje, że takie bakterie mogą działać nawet wtedy, gdy układ odpornościowy pacjenta jest osłabiony. To ogromna szansa dla chorych w zaawansowanym stadium nowotworu, u których standardowe terapie nie przynoszą już efektu.
Mikroby jako „trenerzy” układu odpornościowego
Bakterie mogą też wspierać immunoterapię – czyli leczenie polegające na pobudzaniu własnej odporności pacjenta do walki z nowotworem. Badacze stworzyli mikroby, które produkują w guzie specjalne antygeny. Dzięki nim komórki odpornościowe łatwiej rozpoznają raka i zaczynają skuteczniej go niszczyć. To rozwiązanie może być szczególnie cenne w połączeniu z terapią komórkami CAR-T, które potrzebują wyraźnego „celu” do ataku.
Precyzyjne dostarczanie leków
Innym obiecującym pomysłem jest wykorzystanie bakterii jako nośników leków. Zamiast podawać chemioterapię, która działa na cały organizm i uszkadza zdrowe tkanki, naukowcy chcą, aby bakterie dostarczały lek bezpośrednio do guza i uwalniały go dopiero tam. Taka metoda mogłaby znacznie zmniejszyć skutki uboczne terapii onkologicznej, poprawiając jakość życia pacjentów.
A co z wirusami?
W badaniach coraz częściej pojawiają się także wirusy onkolityczne – specjalnie zmodyfikowane tak, aby infekowały i niszczyły jedynie komórki rakowe. Dodatkową zaletą jest to, że wirusy potrafią pobudzać odporność do rozpoznawania guza, co zwiększa skuteczność leczenia. W niektórych krajach (np. w USA czy Niemczech) pierwsze wirusowe terapie są już dostępne w ramach badań klinicznych.
Co to oznacza dla pacjentów?
Choć większość z tych metod jest na etapie badań i testów klinicznych, kierunek rozwoju medycyny jest jasny – bakterie i wirusy mogą stać się podstawą nowej klasy terapii przeciwnowotworowych. To szczególnie ważne dla osób, u których tradycyjne leczenie zawiodło albo powoduje bardzo silne skutki uboczne.
Nowotwory od lat uchodzą za jedną z najtrudniejszych chorób do leczenia. Pojawienie się terapii opartych na mikroorganizmach to dowód, że nauka nieustannie poszukuje nowych dróg i że nawet najbardziej nieoczywiste rozwiązania mogą w przyszłości uratować życie wielu pacjentów.