szukac wyjscia

6 lat temu
szok,strach,lzy....i co dalej tyle jest w mojej głowie pytan bez odpowiedzi....chyba 1ne co moge zrobic to starac sie byc spokojna,spedzac z ojczymem czas...i jestem taka...karze mu zyc!ale czasami chciałabym poryczec!a nie moge!!moje 4letnie dziecko zbyt duzo rozumie...czy mozna oswoic ten lek...mysle,ze nie!4raz los zsyła na mnie ten strach!ale tym razem jestem słabsza,moze dlatego,ze tym razem bardzo wierzyłam w te operacje!!!moze dlatego,ze zbyt duzo wiem,a moze dlatego,ze nigdy w moim zyciu nie było łatwo.zawsze walczylam z wlasna choroba,o wszystko...i dawalam rade,bo przeciez ludzie maja gorzej...bo na porazenie mozgowe sie nie umiera.bo urodziłam zdrowe sliczne madre dziecko i wszystko zaczelo sie ukladac,i nagle znow rak!jak moge pomoc tacie?pytam dzieci rodzicow ktorzy odeszli...
11 odpowiedzi:
  • Witaj Wiktoria jakas smutna ta historia.Wiesz skup się proszę ,opisz spokojnie co stało sie tacie ? o co chodzi? na pewno otrzymasz sporo madrych rad . :D pozdrawiam gorąco <3
  • Piszesz gdzies tam, że Twojemu tacie zostało kilka miesiecy życia, to bardzo przykre, ale...........postaraj sie zamknąć te wszystkie uporczywe pytania i...po prostu być, być z nim jak długo sie da. Wiem - to trudne - sama kiedyś byłam w takiej sytuacji - odchodziła moja mama, a ja próbowałam "dotrzymać jej kroku" ze świadomością uciekajacego czasu. Wykorzystaj ten czas jak najlepiej - poźniej będziesz płakać. Trzynaj sie i...pisz:))
  • sierotka-a wiec od 7lat mieszkamy i zyjemy w Anglii.tutaj załozylam wlasna rodzine i tu sa rowniez moi rodzice.wyjechalam tu po smierci mojego chlopaka,ktory zmarl na bialaczke,po drodze jeszcze 2 osoby zabrał rak!ale odnosnie mojego taty 20lat temu miał wrzody zoladka,ktore wyleczyl.od roku zaczol doskwierac mu bol,wiec udalismy sie do lekarza 1 kontaktu[ktory tu zwie sie gp]tato opisal obiawy i poprosil o skierowanie na gastroskopie.lekarz stwierdzil,ze to sa napewno wrzody i przepisal leki na wrzody!bez gastroskopii rzecz jasna!po 6 tygodniach wrocilam z tata to tego lekarza mowiac,ze nie ma poprawy i zadam gastroskopii...ale debil stwierdzil,ze panikuje a leki ma brac jeszcze miesiac.wiec na wlasna reke obdzwonilam wszystkie polskie kliniki w londynie szukajac gastroskopii prywatnie lecz w zadnej nie mieli gastroskopu...wrocilismy do przychodni,do innego lekarza,ktory po moich prosbach i grosbach zlecil badanie krwii.po tygodniu z wynikami-zlymi prosilam o gastroskopie!ale dali tacie znow te same leki na wrzody i zelazo!po kolejnej wizycie gdzie bylo coraz gorzej zagrozilam,ze podam ich do sadu bo tato chudnie,ma zle wyniki i zwraca jedzenie.skierowanie laskawie dali ale na za 8 tygodni.wiec juz nie czekalam zamowilam bilety do Polski i pojechalismy za ostatnie grosze do kraju.okazalo sie ze tato ma raka zoladka ktory zajol juz 90pr zoladka
  • wrocilismy z wynikami,wiec bylam pewna,ze leczenie bedzie blyskawiczne,ale tu maja swoje procedury pierdolone!uslyszalam od onkologa debila,ze nie ma miejsca dla taty i ze maja 68dni na rozpoczecie leczenia!mialam ochote go opluc!ale stwierdzilam ze mna tak latwo wam nie pojdzie.juz raz nas olano.dzwonilam po 10razy dziennie czy juz maja miejsce dla taty???po 3dniach mieli mnie tak dosyc,ze miejsce sie znalazlo!5 kursow chemii czerwonej bez zadnej przerwy,kolejna miala byc resekcja zoladka wezlow itd.chemie przetwalismy!ale okazalo sie ze ona wogole nie pomogla!szok! blagalam ze jesli jest jakakolwiek szansa aby podjac sie operacji zeby wycinali! i wtedy trafilismy do onkologa,ktory po wysluchaniu mnie powiedzial! jest szansa duza jesli watroba bedzie czysta,ja zrobie te operacje ufff.odetchnelam.28.09.termin operacji-watroba czysta lekarz mowi wiki tniemy[lzy szczescia w tym nieszczesciu]po godz wolaja mnie i dr ze lzami w oczach mowi mi niestety zaczolem operacje ale rak przerosl wszystkie najwieksze naczynia i tetnice! tacie juz nie moge pomoc!
  • nie duzo czasu mamy.staram sie byc z nim jestem z nim od rana jak tylko mojego szkraba zawioze do szkoly do 16.jestem udaje spokojna,pracowalam w hospicjum wiec umiem udawac spokoj ale nie umiem darowac temu dupkowi ktory zafundowal mu bilet na smierc!i nie daruje...wyladuje w sadzie,zeby nikomu juz krzywdy nie zrobil
  • O matko i córko jak horror :( cos niewyobrażalnego,po prostu.Wiki co mozna tutaj powiedziec kurczę a my mówimy ,że polska słuzba zdrowia jest zła. jesli możesz zrób wszystko i walcz o odszkodowanie ,nawet jesli musiała byś zainteresować tym dziennikarzy . :( Powodzenia dzielna jesteś bardzo > <3
  • Jesteś Wiki bardzo dzielna!tyle wywalczyłaś dla swojego taty. najgorszy jest upływający czas przy raku żołądka.I rzeczywiście tam w Anglii przez tego lekarza sporo straciliście czasu na użeranie się z niekompetentnym lekarzem.Możesz być Wiki z siebie bardzo dumna że tyle zrobiłaś dla taty. Ja czasami mam wrażenie że za mało zrobiłam dla mamy. Życzę Wam dalszych sił do walki z tą okropną chorobą.
  • sierotka-napewno jesli sad Go nie ukara.to obiecałam sobie,ze kazda gazeta angielska i polska opisze tego,, ala,, lekarza.po to,zeby wiecej nikogo na smierc nie naraził...bo przeciez po tacie...moga byc inni...ktorych zignoruje.
  • margoxxx.tak naprawde nic nie zdłałam wywalczyc,dzis mam pretensje do siebie!moglam nie sluchac idioty gp.tylko bardziej siebie...swojego doswiadczenia!dałam uspic swoje przeczucia!a teraz moge tylko byc z nim...trudne to jest.bo mam 4letnie dziecko meza.ale poki co jakos to wszystko ogarniam,zorganizowalam sobie wszystko dobrze.Maz tez stara sie pomoc,
  • margoxx-napewno zrobilas co moglas.zawsze bedzie ci sie wydawac,ze moglas cos wiecej...znam to uczucie,choc juz minely lata jak na bialaczke zmarl moj kochany kamil,ja nadal mam wrazenie,ze moglam cos wiecej...choc tak naprawde bylam z nim o kazdej porze dnia i nocy[jesli nie fizycznie to telefonicznie]ale nadal mam wrazenie,ze moglam bardziej.choc rozum podpowiada,ze nie moglam juz berdziej.KOchana twoja mama jest z ciebie bardzo dumna!


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat