Rak piersi u bliskiej osoby .

3 lata temu
Witam jestem Żaneta :)szukam osób które dadzą mi nadzieję że wszystko będzie dobrze . U mojej siostry blizniaczki zdiagnozowali rak piersi złośliwy z przerzutami do węzłów chłonnych rak jest zaawansowany . Dwa tygodnie temu usunęli węzły chłonne a dopiero tydzień minął od pierwszej chemii ( siostra dostaje Epirubicin drugi etap to będzie Taxol ,po chemii bedzie usunięcie piersi a na koniec radioterapia ) . Są moze Amazonki które przeszły takie leczenie i drogę do wyzdrowienia .Bardzo się boje o moją siostrę blizniaczkę ;(staram się rozmawiać o wszystkim tak jak było przed chorobą . Mamy 34 lata i jeszcze długie lata rozmów przed nami tylko strach mnie paraliżuje że cos pójdzie nie tak
42 odpowiedzi:
  • Żaneto - przejdź na wątek: rak piersi rozpoczety przez barbarę 6 lat temu - tam jestesmy:))
  • Witam wszystkich mam pytanko mojej siostrze wyszły dziwne bąble w buzi i przełyku ( jest po pierwszej chemii ) jak mozna jej pomóc żeby przełykała normalnie i nie bolało ją gardło . Pozdrawiam :)
  • Witaj - to jest jeden ze skutków ubocznych chemii - czyli tzw. plesniawki. Idź do apteki i poproś o cos na złagodzenie tego stanu, ja osobiście nie miałam tego rodzaju skutków, dlatego nie napiszę Ci konkretnej nazwy leku. Ale wiem, że jest kilka skutecznych.
  • 3 lata temu
    Ja tak mialam po pierwszej i ostatniej chemii. Do tego stopnia, że jadłam tylko zmiksowane dania. Spowodowane to może być spadkiem leukocytów i bez czynnika wzrostu może się nie obejść. Ale jeśli chodzi o takie domowe sposoby to mnie pomagały płukanki z sody, ponieważ wysuszały śluzówkę. 1 szklankę wody zasypywałam łyżeczką sody i płukałam co 3-4 godz. Poza tym dowiedziałam się też o paście Ajona Stomatikum, która można kupić tylko w aptece. Korzystam z niej od pół roku i wiem ze juz do tech sklepowych nie wroce. Pomaga właśnie m.in. na kandydozę. No i w moim przypadku zauwazylam, ze takie zmiany grzybicze pojawiały się zazwyczaj jeśli spozywalam w produktach więcej cukru niż zazwyczaj. A wiadomo ze tego typu dziadostwo rozwija się zawsze tam gdzie jest wilgotno i jest pozywka w postaci cukru.
  • 3 lata temu
    Powinnyście zrobić badania genetyczne. Zarówno siostra jak i ty.
  • Witam dziękuję za odpowiedzi przekaże siostrze , a robiłam usg i nic mi nie wyszło a badanie tez zrobie genetyczne zeby sie upewnić .Pozdrawiam
  • Witam was serdecznie <3 <3 ;) moja siostra ma dzis drugą chemie ,po drugiej chemii może być gorzej czy organizm przyjmie spokojnie drugi wlew.
  • 3 lata temu
    Nie ma reguły. Każdy chemię przechodzi inaczej jedni lepiej inni gorzej. U mojej mamy pierwsza chemia bez żadnych skutków ubocznych ( z wyjatkiem utraty włosów 2 tyg. po) każda kolejna już z sensacjami, najtrudniejsza była chyba czwarta. Z każdą chemią w organizmie tej "trucizny" jest więcej, jest bardziej wymęczony. Przekaż siostrze, żeby pomiędzy wlewami starała się dobrze odżywiać, aby utrzymać wyniki krwi w jak najlepszej formie, więc natka pietruszki, buraki etc. i do walki :) Pozdrawiam
  • 3 lata temu
    Witam Bardzo proszę o pomoc moją mamę czeka operacja guz złośliwy piersi jest on już b.duży..niestety wszystko odwleka się w czasie kolejne biopsje itp. Mama się załamała jak usłyszała o chemii ponieważ ma problemy z żołądkiem i drogami żółciowymi nie ma woreczka i generalnie codziennie narzeka na ból ...a tu dopiero przed nią operacja mastektomia i chemia i leczenie jakimś lekiem hormonalnym przez rok. Czy są jakieś leki osłonowe łagodzące skutki tej chemioterapii czy każdy ma te fatalne skutki uboczne? Powiem szczerze naczytałam nakręciłam...i nie moge spać doszły mi problemy z kręgosłupem i żołądkowe z tych nerwów bo w dzień wspieram mamę ale w nocy ryczę i boję się jak ona to zniesie to leczenie. Guz ma około 4 cm! G1 her 2 dodatni luminaL b. Może któraś z Was może mi coś doradzić bo ześwieruje
  • 3 lata temu
    Witam Izus 75 zawsze trzeba byc dobrej mysli i miec sile by walczyc z tym paskudztwem a nie od razu miec dola. Moja tesciowa wyhodowala sobie raka,doslownie wyhodowala na piersi wpierw wyczula zgrubienie pozniej patrzala jak przebija skore i dalej rosnie. Gdy ja sie o tym dowiedzialam i zobaczylam, bylam w szoku,ze w tym wieku mozna miec taka hodowle. Guz byl z wysiekiem,w fazie rozpadu. Tesciowa miala zawroty glowy i nie mogla przejsc z pokoju do kuchni. Dowiedzialam sie o tym w poniedzialek po poludniu i powiedzialam by poszla do lekarza. We wtorek okazalo sie,ze nie poszla. W srode sama ja zawizlam do lekarza i lekarka widzac tego wyhodowanego kalafiora byla w szoku tak samo jak ja kilka dni wczesniej. Pojechalysmy na przerswietlenie pluc -na szczescie bez przerzutow. Nastepnego dnia piatek telefon z przychodni natychmiast zglosic sie z uwagi na zagrozenie zycia i zdrowia. Przyjecie do szpitala i pytanie lekarki z czym przychodzimy,odpowiedz tesciowej z rakiem. Lekarka stwierdza, ze skad ta pewnosc skoro tesciowa sie nigdzie nie leczyla. Powiedzialam jejby zobaczyla to upewni sie. Gdy zobaczyla to zaniemowila i pacjentce kazala sie ubrac a mnie zawolala stwierdzajac, ze taki stan to jedynie do leczenia paliatywnego i nikt sie nie podejmie leczenia,dlaczego tak pozno. Powiedzialam ,ze nie ma przerzutow na pluca wiec istnieje szansa. Podano krew a nastepnie doszlo do niedotleninia serca. Pobyt na Oiomie w innym szpitalu i wszedzie pytania dlaczego tak pozno. Odpowiadalam, ze te pytania nie do mnie bo ja dowiedzialam sie kilka dni temu. Lekarz na kardiogi powiedzial, ze z takimi wynikami lezy sie pod ziemia i braklo jednego dnia by tesciowa sie wykrwawila. Trzy tygodnie na intensywnej terapii w miedzyczsie bipsja i rak piersi zlosliwy. Nastepnie radio-,chemioterapia a poxniej amputacja piersi. Dzis minelo ponad 5 lat, wszystko w porzadku. Tylko jest jedna zasada mlody organizm w takim stanie do jakiego doprowadzila sie tesciowa dawno by zmarl a u osob starszych przemiana materii jest wolniejsza i tak szybko sie nie rozprzestrzenia. Wszyscy byli zdziwieni ze z tego wyszla bo nikt wczesniej jej nie dawal szans. Ordynator kardiogii w rozmowie ze mna powiedzial,ze tak poxno i ze odchodzi juz. Znowuz to samo pytanie dlaczego nie wczesniej a co ja moglam jak o niczym nie wiedzialam. Nie przyznala sie o kalafiorze i ja sadzilam,ze to samopoczucie od serca i nawet mialam umowiona wizyte u kardiologa. Tak wiec nie mozna sie tak latwo poddawac,trzeba walczyc do konca i wierzyc,ze bedzie dobrze. Pozdrawiam. <3 :D Aha tesciowa tez jest bez woreczka zolciowego.


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat