Rak pęcherza moczowego

9 lat temu
Walczę z nim już 8 lat,po pięciu latach walki okazało się, że są nacieki i jedyne wyjście to usunięcie pęcherza i wszystkiego co jest w pobliżu. Decyzja musiała być podjęta błyskawicznie. Oczywiście zdecydowałam się na tak skomplikowaną operację. Od trzech lat mam pęcherz zrobiony z jelita, początki były trudne, ale już jest ok. Myślę, że przerzutów nie będzie, wierzę w to bardzo mocno. Pozdrawiam wszystkich chorych i zdrowych, życzę wytrwałości i wiary w siebie:))
13291 odpowiedzi:
  • 5 miesięcy temu

    Jak dobrze,Jacku,że onkolog ma konkretny plan działania.Inny mógłby machnąć ręką i stwierdzić,ze zrosty i ból mają prawo być.A tak usuną Ci zmianę i będzie wszystko dobrze .I najważniejsze,że jesteś spokojniejszy

    No to czekamy razem🙂

    Pozdrowienia dla wszystkich

  • 5 miesięcy temu

    Witajcie. 

    Jak ja b chciała żeby mi lekarze powiedzieli że operacja jest możliwa u taty . 

    Niestety konsultowaliśmy się , znaczy ja się konsultowałam , z onkologiem z innego szpitala i niestety potwierdził słowa lekarzy z Rydygiera . Nie ma mowy o operacji

    Pozostaje nam czekać jak tata zareaguje na chemię . Tata ma podwyzszona kreatyninę . Około 147 . W wynikach z biochemii miał kreatyninę 202 ale to było miesiąc temu . 

    Czekamy na tel że szpitala kiedy ma się zgłosić na chemioradioterapie . 

    A ja jestem coraz bardziej załamana . Nie wiem jak to tata zniesie.  Z tego co zrozumiałam to chemia to ostatnia deska ratunku . Nie wiem czy dobrze zrozumiałam . Coś w stylu że jak chemia (cistplatyna) nie zadziała . 

    A jak nie zadziała to co ? Radioterapia nie zabije tego gada ??

    Pozdrawiam was .zdrowia życzę .

  • 5 miesięcy temu

    Witam wszystkich serdecznie

    Jacku bardzo się cieszę , że jest plan działania . Przeczytałam mężowi Twoje słowa o eksmisji i aż się roześmiał :-) Super że potrafisz człowieka tak bardzo pocieszyć:-) Jacku a Ty robiłeś jakieś badania przed pójściem do szpitala czy wszystko robili już na miejscu.?

    Joanno Tobie też dziękuję za dobre słowa. Musi być dobrze i tak będzie !!!!! U Was też.Pytałaś o badania i nic lekarz nie mówił tyle , że ma się zgłosić dzień przed . Musi jeszcze mąż dopytać lekarza. Bo oczywiście mam wizję , że coś przegapimy i operację przesuną....

    Pozdrawiam serdecznie i piszcie co u Was.

  • 5 miesięcy temu

    Witaj Ellie

    Pisałyśmy jednocześnie . Mam nadzieję , że jednak dojdzie do operacji. Wiem że ciężko ale może po chemii nastąpi jakiś przełom . Mąż mój zniósł ją dobrze czego i wam życzę. Znajomy ma glejaka  mózgu dostawał chemię i lekarze są zaskoczeni bo guz się zmniejszył i normalnie chodzi do pracy . A też ponoć nie było szans . My z mężem pijemy sok z kiszonego buraka , robię pastę z oleju lnianego , kefiru i twarogu. Nie zrozumcie mnie źle traktuję to jako wspomaganie a nie leczenie . Niechby chociaż wzmocniło to męża to sukces . 

    Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły i zdrowia.

  • 5 miesięcy temu

    Mąż ma operację w środę. Fizycznie czuje się bardzo dobrze , wszystkie wyniki są bardzo dobre ( kreatynina itp) żadnych bóli ani częstego sikania  , krwi ani śladu.  Robiliśmy tydzień temu Usg nic się nie zmieniło , maleńka plamka na dole pęcherza  nie powiększyła się  od października. Tak się o niego martwię bo nie jest tak silny psychicznie jak ja, tylko że nawet ja mam dosyć czekania na operację. Wczoraj czytałam jeszcze o powikłaniach pooperacyjnych . Było to dla mnie dość  trudne . Wybraliśmy operację w Klinice w Bydgoszczy bo nasi w Szczecinie jeszcze się uczą. W Bydgoszczy jest możliwość rekonstrukcji  a w Szczecinie nie. Pozdrawiam wszystkich .

  • 5 miesięcy temu

    Witaj elanaj

    Oczekiwanie na operację jest faktycznie bardzo stresujące . Mój mąż też jest dość słaby psychicznie ale w takiej sytuacji chyba nie ma mocnych.... i on i ja na początku drogi byliśmy załamani kompletnie .Napisz proszę coś więcej , jakie były wyniki ,od kiedy wiecie o chorobie. Czyli dobrze rozumiem będą próbować zrobić pęcherz zastępczy ?

    Pozdrawiam Maria

  • 5 miesięcy temu

    Witam.

    Joanno,Marysiu i wszystkim pozostałym,dziękuję za słowa wsparcia,każde chociażby jedno słowo,każdy jeden gest otuchy dodaje siły i motywacji do działania :-))

    Marysiu,ja tylko robiłem posiew moczu na bakterię,reszta wszystkich badań potrzebnych do operacji robiono mi w szpitalu i wydaję mi się,że tak powinno być,bo są to wtedy wyniki aktualne i adekwatne w tym dniu do stanu chorego.No ale każdy szpital ma swoje pole działania.Ja powiem tak,że data jaka została wyznaczona na operacje nie może być od tak sobie zmieniona,ta operacja jest najtrudniejszym zabiegiem w urologii i do niej przygotowuje się cały sztab lekarzy,druga rzecz czas tego zabiegu kiedy wszystko przebiega bez zakłóceń to jest około 6 godz. to też wtedy ogranicza inne zabiegi przeznaczone na ten dzień,kolejna rzecz do tego zabiegu potrzebny jest lekarz z bardzo dużą wiedzą i praktyką,te czynniki nie pozwalają aby można było sobie przy tej operacji wachlować terminami. Dlatego chyba jedynie zły stan zdrowia pacjenta może decydować o przesunięciu operacji.Tak że Marysiu i Joasiu zadbajcie o dobry stan ducha dla swoich bliskich,a to przełoży się na ich zdrowie,psychikę i zabiegi odbędą się w terminie:-))Ja byłem do szpitala przyjęty 3 dni przed zabiegiem,Wy macie 1 dzień.A  Wam kazał robić jakieś badania?Marysia bardzo dobrze,że wspomagasz organizm,tym oczywiście nie zniszczysz raka i naiwni Ci co w to wierzą ale niszczysz komórki nowotworowe,a to jest ważne.Też wspomagam organizm,zieloną herbatą z Gravioli i robię sobie imbir z miodem.Organizm po chemioterapii jest wyniszczony,szczególnie odporność i to trzeba sobie wspomóc.

    Ellie88,doskonale Cię rozumiem co przeżywasz,ta niemoc potrafi doprowadzić do rozpaczy.Nie wiem czy dam dobrą radę ale jeżeli na tę chwilę stan taty nie daje tej możliwości przeprowadzenia operacji to może warto skupić się nad chemioterapią aby ona została przeprowadzona i to weź za priorytet bo chyba lepiej jest kiedy działamy już na niego niż w ogóle.Przy chemioterapii ta kreatynina jest ważna,jak pamiętam to raz też miałem 1,45 i mi podano,z tym,że pozostałe wyniki miałem dobre.

    Ellie,piszesz,że ma mieć podaną Cisplatyne,czy tylko to? Dlaczego pytam,ja miałem też Cisplatyne ale w połączeniu z Gemcytabina ,po zabiegu wszystko zostało wysłane do badań co mi usunięto to wynik tego raka gdzie się znajdował został określony jako rozległa martwica z rozproszonymi komórkami raka.Nie wiem co to znaczy ale na pewno ta chemioterapia wykluczy jego,a być może i przez to poprawi się zdrowie taty.Nie wiem na ile to jest prawda ale kiedyś wyczytałem,że na ten rodzaj raka radioterapii się nie stosuje,zaznaczam,że to nie jest sprawdzona informacja.Trzymam kciuki👌będzie dobrze.

    Enenaj,jest dobrze i nie psujcie tego,wyniki dobre,mąż czuje się dobrze i tak trzymać,czas już działa na Waszą korzyść,na chwilę obecną nie zamartwiaj się tym co będzie po operacji,a po też będzie dobrze ,bardzo dobrze bo gada już nie będzie:-))No właśnie napisz coś o tym wszystkim,łatwiej nam będzie i Tobie również.

    Ech,miało być parę zdań,a ja znowu jak szalony😁

    A gdzie nasz Heniek? Obraził się na nas czy co 😉O właśnie mam pytanie,Heńku czy Tobie też wyszły jakieś zrosty pooperacyjne? chodzi mi o wewnątrz jamy brzusznej.

    Pozdrawiam Jacek

  • 5 miesięcy temu

    Skoro temat wspomagania organizmu,to ja ze swego doświadczenia gorąco polecam pierzgę pszczelą.Ja i moja młodsza córka przyjmujemy ją codziennie od prawie trzech lat.Skutki działania ,jakie zauważyłam u nas:obie przestałyśmy się przeziębiać,od trzech lat żadna z nas nawet nie miała kataru.Przed pierzgą miałam stan ciągłego zmęczenia i chroniczne bóle głowy.Wracałam z pracy ,kładłam się na 1,5 godzinną "drzemkę",budziłam zmęczona ,potem w nocy problemy ze snem i tak wkoło.Po około 6 miesiącach od jedzenia pierzgi zauważyłam,że przestałam się kłaść w dzień,mam więcej energii,bóle głowy ustały,jak i problemy ze snem.Ustały dolegliwości typu skurcze łydek,kołatanie serca itp.Nadmiar energii sprawił,że zapisałam się na siłownię i ćwiczę 5-6 razy w tygodniu.Czytałam,ze dziewczyny na forach onkologicznych również ją polecają,gdyż usuwa toksyny z organizmu i ma ogromny wpływ na regenerację komórek.Jest też podobno rewelacyjna po zabiegach operacyjnych i też sprawia,że pacjenci przyjmujący pierzgę mają dużo mniej problemów ze zrostami.

    Wszystko pod warunkiem,ze nie ma się alergii na miód.

    To tak w skrócie,proponuję poczytać,ale ze swojej strony gorąco polecam,bo naprawdę pomaga 🙂.

  • 5 miesięcy temu

    Jacku,co do przekładania terminu,to akurat kilka dni temu przyjaciółka mojej cioci miała mieć zabieg usunięcia pęcherza.Dzień przed operacją została przyjęta na oddział i tam okazało się,że bardzo wzrosło jej ciśnienie,co absolutnie uniemożliwiło zabieg.Operację przesunięto na 8 kwietnia,prawie o miesiąc,w tej chwili bierze leki obniżające ciśnienie.

    I tak ,jak mówisz,najważniejszy jest dobry stan zdrowia .

    Ellie88-współczuję Ci serdecznie,ale z całych sił trzymam kciuki by chemia pomogła.

    Elenaj...a jakie wyniki miał mąż ,że operacja radykalna jest konieczna?

  • 5 miesięcy temu

    Jacku  witam. Jestem jestem i skrupulatnie czytam wszystkie posty. Okazuje się że każdy z nas ma lub miał jakieś problemy pooperacyjne. Zacznę od początku. Po operacji puściły mi szwy na połowie długości. Po ponownym niechlujnym zszyciu w innym szpitalu powstała przepuklina którą mam do dziś. Nie dokucza i dlatego nie ruszam. Następny problem to te cholerne bakterie. Największa ich ilość to trzy. Posiew z diagramem, antybiotyk raz drugi i tak przez trzy lata. Mimo trafionego antybiotyku bakterie pozostawały. Zmieniłem miejsce badania na posiew i okazało się że mocz zanieczyszczony mimo sterylnego zbiornika. Wieczorem prysznic, wymiana płytki z workiem i rano mocz na badanie. Otrzymuję informację zwrotną że materiał zanieczyszczony. Tym razem  prysznic rano  , płytka nowa z workiem i okazuje się że mocz zanieczyszczony. Straciłem nadzieję na poprawny wynik. Ostatnie podejście. Rano prysznic dokładne umycie stomi i okolicy wokół , pobranie moczu bezpośrednio ze stomi , szybkie dotarcie na badania i udało się . Wynik to bakterii BRAK. Od tamtej pory mam spokój z bakteriami. Dzisiaj twierdzę że badania moczu stomików na posiew są zafałszowane bardzo często.   Profilaktycznie co jakiś czas stosuję furaginę żurawinę i wit. C dla zakwaszenia środowiska. To są wszystkie moje dolegliwości związane ze stomią. żadnych zrostów i bóli nie mam. 

    W chwili obecnej borykam się z małym udarem. Tk głowy wykazały dwa miejsca już po nich. Powiem tak. Jeżeli jest sztywność karku to nie zwalaj na to że źle spałeś lub długo siedziałeś przy komputerze. Jeżeli masz mdłości jadąc samochodem  to nie zwalaj na chorobę morską której nigdy nie miałeś.  Jeżeli tętno masz w granicach 140 - 150 na min. to nie zwalaj na to że się zdenerwowałeś. Jeżeli wejście na drugie piętro wymaga odpoczynku to nie zwalaj na przemęczenie. Jeżeli te wszystkie dolegliwości pojawiają się w tym samym czasie to wal w prostej linii na sor. ( strach tam się udać słysząc o śmierci osoby w sile wieku czekającą  9  godzin na pomoc z krwawiącą nogą. ) Pozdrawiam



Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat