Rak jajnika

7 lat temu
Zachorowałam w lipcu tamtego roku.Był to szok,do konca nie wierzyłam,ze mnie to spotkało.Zaczęło sie nagle.Całe zycie zdrowa jak ryba.Póżno,jak zwykle przy I ttym raku pózno.I tutaj zaczyna się moje forum.....Dlaczego tyle krzyczy się o raku piersi,o raku szyjki macicy,a o raku jajnika nic.Mamy profilaktyczne badania cytologiczne,mamografię,a o badaniu CA 125 nikt nam nawet nic nie mówi.Przecież o raku jajnika mówi się(dzisiaj to wiem)"cichy zabójca".Dlaczego ma tak znikomą wyleczalnośc.......Jego wykrywalnośc jest w 3,4 stadium,wiadomo co to znaczy.....Nikt nam kobietom nie mówia by profilaktycznie badac sobie krew,bo to jest jedyna szansa aby uchwycic go szybciej.I wbrew pozorom choroba ta nie dotyczy kobiet tylko po40-tce.Umierały przy mnie dziewczyny,które miału niespełna 20-cia lat.Czy na prawdę w naszym kochanym kraju nie możemy zrobic nic,aby uświadomic przynajmniej kobietom co może im grozic?Ja przeszłam cięzką operacje,dzisiaj jestem zdrowa i wierzę,że tak zostanie.Wiem,że to moja siła mnie pcha do przodu.Tej siły życzę każdemu
22813 odpowiedzi:
  • A ja choruje od 2006 roku na raka jajnika i walcze do tej pory
    poki co nie poddaje sie Teraz czekam na badania kontrolne po kolejnej chemioterapi
    Walka ciezka przeciwnik okrutny ale starm sie jak moge
    A marker powinien byc brany pod uwage w ramach badan okresowych kazdej pracujacej kobiety
  • Alicjo,wszystko bedzie dobrze,zresztą sądzę,że w to wierzysz.Czy wspierasz się jakimiś dodatkowymi metodami?Ja jak brałam chemię dodatkowo brałam biobram 1000.Skutek?Rewlacyjnie przeszłam chemię,jakbym jej nie miała.Poznanej na leczeniu dziewczynie powiedziałam o tym,wzięła i....to samo
  • W lipcu ub.roku przeszłam operację usunięcia jajników, sieci większej i częściowo guza.Macica z częścią guza pozostała nie usunięta. Obecnie jestem po 9 chemii. Wyniki Ca-125 mam w normie i czekam na badanie kontrolne w poradni.Jestem pełna optymizmu i wierzę, że dam radę przejść tę trudną drogę do końca. Cały czas mam wsparcie w rodzinie i to daje mi siły do walki z chorobą.Bardzo pomogła mi też rozmowa z psychologiem na oddziale. Pozostała mi jeszcze jako następstwo raka jajnika zakrzepica, która była pierwszym objawem choroby.
  • do devilyn Dzięki! Bardzo przydatna strona. Pozdrawiam!
  • 7 lat temu
    Witam wszystkie Panie.Halo Devilyn ! Ja choruje od 18.03.2008.Operacja potem chemia ,standart-taxol i carboplatyna.Marker nigdy nie spadl do normy.Po pierwszej chemii najnizszy byl 69.A potem zaczal znowu rosnac .Tomograf nie wykazywal zadnych zmian az do pazdziernika 2009.Zaatakowane byly wezly chlonne w srodbrzuszu. Z koncem marca zakonczylam drugi rzut chemii tym razem Gemzar i carboplatna.18.05 mam kontrolny tomograf po zakonczonej chemii a 14.05 wizyta u onkologa i kontrolny marker.Mam cicha nadzieje ze bedzie dobrze bo po 3 chemiach marker spadl bardzo mocno a przy badaniu ginekologicznym moja p.doktor stwierdzila ze nie widzi zmian ktore byly.Ja rowniez jestem pelna optymizmu i wierze w to ze bedzie dobrze.Wiemy wszystkie jak podstepna jest ta choroba ale wiara czyni cuda.Tak jak Devilyn zapraszam na nasze forum.Jest pelne fajnych ludzi i wiele mozna sie dowiedziec.Pozdrawiam
  • Do Gojki nie biore nic Chemie znosilam nawet dosc dobrze ,radzilam sobie ale teraz biore witaminy dostalam od dzieci Byly kupowane w Niemczech ORTHOMOL-IMMUN dla ludzi wlasnie po chemioterapi
    Bralam je po kazdym leczeniu Natomiast cos na zmasakrowane zyly bym potrzebowala Mam obolale rece do lokci Jakas moze rada??
  • Witam wszystkich :)
    Zachorowalam na raka jajnika w kieku 19lat takze szybko ale mialam na szczescie tylko 1 chemie byla dosc ciezka ale czasem bylo ok i bralalm 3 rodzaje chemii cisplatyna vepesid i bleomecyna takze w szpitalu bylam bardzo czesto ale juz jest ok mialam bardzo duzy marker po oberacji ponad 7000 ale bardzo szybko spadal na szczescie obecnie nie lecze sie od sierpnia i tylko kontrola u onkologa mam nadzieje ze tak juz bedzie :):
    pozdrawiam wszystkich i zycze duzo sily i wiary tym co walczą :)
  • 7 lat temu
    Na zyly chyba nie ma zadnego lekarstwa.Chyba tylko czas.Ja praktycznie nie mam zyl, tak sie skutecznie pochowaly.Pobranie krwi to problem.A przestaly bolec okolo miesiaca po ostatnim kluciu.
  • Na żyły nie mam rady.Czas,tylko czas.Przestaną bolec.Biobram 1000 pomógł mi przy chemii,tak jak pisałam czułam sie jakbym jej nie miała.Po chemii brałam Aminocare(lek prof.Burzyńskiego,poczytajcie w internecie)Wszystko to może tylko pomóc,na pewno nie zaszkodzi.A poza tym psychika i jeszcze raz psychika.Ja robię markery sobie co miesiąc,lepiej sie wtedy czuję.Mam 7,a kiedy zachorowałam miałam 1883.Czuję się dobrze,normalnie pracuję(własna działalnośc,więc nie siedzę przy biurku).
  • 7 lat temu
    Witam Was! Już kilka razy próbowałam coś napisać, ale ostatecznie rezygnowałam. Ja przeszłam przez raka jajnika w 2002roku. Potem, tak jak u Was, chemioterapia - PAC i rekonwalescencja. Chemia nie dała mi jednak o sobie zapomnieć. "Załapałam się" na anemię aplastyczną, niewydolność nerek i martwicę kości. Na mojej drodze spotkałam masę wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie pomagają mi wyjść z choróbska. Dzisiaj jest już lepiej. Wyglądam na osobę zdrową jak rzepa, czuje się nieźle i mam masę pomysłów na dalsze życie. Jeżeli będę mogła w czymś pomóc, coś poradzić proszę napiszcie. Serdecznie pozdrawiam ......... Głowa go góry, z tym klientem można wygrać!!!!!!!!!!!!!!!


Zaloguj się lub Zarejestruj, żeby odpowiedzieć lub dodać nowy temat